Zakiszona i szczelnie owinięta bela może bez strat przeleżeć wiele miesięcy. Gdy jednak rozetniesz folię, liczy się czas. To, jak szybko i w jaki sposób skarmisz paszę, decyduje o jej wartości i o zdrowiu zwierząt. Wyjaśniamy, co dzieje się w otwartej beli i jak ograniczyć straty.
Co dzieje się z sianokiszonką po otwarciu beli?
Prawidłowo zakiszona pasza jest stabilna. Bez dostępu tlenu bakterie fermentacji mlekowej obniżyły jej pH tak bardzo, że większość drobnoustrojów nie może się rozwijać. Zdjęcie folii zmienia te warunki. Do masy dostaje się tlen, który uaktywnia uśpione drożdże i zarodniki pleśni. Pierwsze ruszają drożdże: rozkładają kwas mlekowy i resztki cukrów, a przy tym wydzielają ciepło, wodę i dwutlenek węgla. Kwasu ubywa i pH rośnie. W cieplejszej, mniej kwaśnej paszy zaczynają się wtedy rozwijać pleśnie i bakterie tlenowe. Ten proces nazywa się wtórną fermentacją lub niestabilnością tlenową.
Nagrzewanie oznacza, że pasza traci energię, którą miały dostać zwierzęta. Ubytek suchej masy może sięgać kilku procent dziennie. Do tego pasza smakuje zwierzętom gorzej i rośnie ryzyko mikotoksyn.
Tempo tych zmian zależy od kilku czynników. Sianokiszonka w belach o wysokiej zawartości suchej masy (powyżej 45–50%) jest luźniejsza i bardziej przewiewna, więc tlen wnika w nią głębiej. Szybciej psuje się też pasza słabo zgnieciona, z małą ilością kwasu mlekowego albo z belą, której folię uszkodzono w czasie przechowywania. Bardzo ważna jest temperatura otoczenia: latem drożdże namnażają się wielokrotnie szybciej niż zimą. Stabilność tlenową poprawiają za to dodatki konserwujące z bakteriami heterofermentatywnymi (np. Lactobacillus buchneri) albo z kwasem propionowym.
Ile czasu jest na skarmienie otwartej beli?
Praktyczna zasada brzmi tak: zimą otwartą belę skarm w ciągu 3–4 dni, a latem w ciągu 1–2 dni. W upały, powyżej 20–25°C, bezpieczniej założyć nawet dobę. Paszę dobrze zakiszoną i zabezpieczoną dodatkiem można trzymać nieco dłużej. Paszę bardzo suchą lub słabo ubitą trzeba skarmić szybciej. Zamiast trzymać się sztywno terminu, sprawdzaj temperaturę wnętrza beli. Jeśli jest o więcej niż 2–3°C wyższa od temperatury otoczenia, wtórna fermentacja już trwa.
Jak dopasować wielkość bel do liczebności stada?
Planowanie zaczyna się już przy zbiorze. Standardowa bela cylindryczna o średnicy 120–125 cm waży zwykle 500–900 kg, zależnie od suchej masy i stopnia zgniotu. Wystarczy policzyć dzienne zużycie. Jeśli krowa mleczna dostaje 20–25 kg sianokiszonki dziennie, stado 10 krów zjada ok. 250 kg. Bela ważąca 700 kg starczy więc na prawie trzy dni. Zimą to do przyjęcia, latem już za długo. Stado 30 krów zje taką belę w jeden dzień i to jest sytuacja optymalna.
Mniejsze gospodarstwa oraz hodowcy owiec, kóz czy koni mają kilka możliwości:
- prasowanie mniejszych bel cylindrycznych (np. o średnicy 90–100 cm),
- bele prostopadłościenne, które łatwo dzielić na płaty bez naruszania reszty masy,
- przecinanie bel na połówki specjalnymi przecinarkami, dzięki czemu druga część zostaje owinięta,
- zbiór paszy o nieco niższej suchej masie, bo po otwarciu jest ona stabilniejsza; nie może być jednak zbyt mokra, żeby nie sprzyjać fermentacji masłowej.
Konie są szczególnie wrażliwe na pleśnie i kurz. Zwykle dostają też paszę o wyższej suchej masie, która psuje się szybciej. Dla nich małe bele są w praktyce koniecznością.

Jak pobierać paszę, by ograniczyć dostęp tlenu?
Każda godzina kontaktu paszy z powietrzem ma znaczenie, dlatego warto trzymać się kilku zasad:
- Otwieraj belę tuż przed skarmianiem i nie rozcinaj więcej folii, niż musisz. Zdejmuj ją stopniowo. Po każdym pobraniu przykryj odsłoniętą część folią lub plandeką i obciąż.
- Pobieraj paszę równą warstwą z jednej strony, a nie wyrywaj jej z różnych miejsc. Poszarpana, rozluźniona powierzchnia napowietrza się dużo szybciej niż gładkie cięcie. Przydają się do tego noże, wycinaki i rozdrabniacze bel.
- Nie rozkładaj całej beli na zapas. Rozluźniona pasza na stole paszowym nagrzewa się w kilka godzin. Lepiej zadawać ją dwa lub trzy razy dziennie mniejszymi porcjami.
- Trzymaj otwartą belę w chłodnym, zacienionym miejscu, osłoniętą od słońca i deszczu.
- Przed każdym zadaniem paszy usuwaj niedojady z koryt i paśników. Zagrzane resztki przenoszą drożdże na świeżą porcję.
- Jeśli wykładasz bele do paśników, dobierz liczbę zwierząt tak, żeby bela znikała w ciągu 1–3 dni.
Po czym poznać, że pasza nie nadaje się już do skarmiania?
Przed każdym zadaniem paszy oceń ją wzrokiem, węchem i dotykiem. Niepokojące sygnały to:
- temperatura: pasza jest wyraźnie ciepła w dotyku albo paruje w chłodny dzień,
- zapach: stęchły, ziemisty, pleśniowy, ostry octowy, alkoholowy, przypominający zjełczałe masło lub amoniak,
- barwa: białe, szare, zielononiebieskie, czerwone lub czarne naloty, a także brunatne, „przypalone” fragmenty,
- struktura: mazista, śliska, zbita w grudy albo przerośnięta strzępkami grzybni.
Pojedyncze, wyraźnie odgraniczone ogniska pleśni, najczęściej tam, gdzie folia była uszkodzona, można wyciąć razem z szerokim marginesem zdrowej paszy. Jeśli jednak pleśń przerasta belę albo cała pasza ma zmieniony zapach, trzeba ją zutylizować. Mikotoksyn nie widać i mogą występować także poza widocznym nalotem. Zepsuta pasza może powodować zaburzenia trawienia, spadek wydajności i poronienia. W skrajnych przypadkach grozi listeriozą lub botulizmem, które są szczególnie niebezpieczne dla owiec i koni.
Szybkie skarmianie, dobrze dobrana wielkość bel i staranne pobieranie paszy pozwalają wykorzystać pełną wartość sianokiszonki i uniknąć niepotrzebnych strat.

